Menu

lawendowa czarodziejka

- rozważania wszelakie

Ale dobry dzień!

lawendowyraj

IMG_1450

Dzień rozpoczęliśmy na słodko. Zaraz po śniadaniu El otworzył pierwsze okienko w adwentowym kalendarzu, jejku jak ja się tego nie mogłam doczekać...

Hematolożka powiedziała, że bardzo nas lubi ale nie musimy już jej odwiedzać  mimo iż dla przeciętnego pediatry nasze neutrofile nie są zadowalające, hematolodzy liczą to jakoś inaczej i jest na prawdę dobrze. Czułam, że tak powie bo El miał zdiagnozowaną neutropenię półtora toku temu i już się troszkę z nią zaprzyjaźniłam (z neutropenią się zaprzyjaźniłam) i analizując nasze wyniki sprzed kilku miesięcy aż do teraz widziałam na własne oczy, że wychodzimy na prostą. Nie mamy się zatem przejmować tym co mówią inni lekarze, bo zawsze będą się odnosić do norm, a nasza sytuacja jest dość niestandardowa. Immunoglobuliny też hematolożkę ucieszyły, choć zbyt wiele na ich temat się nie wypowiadała, w końcu to już działka immunologów, ale wyraźny skok IgA (jeśli nie jednorazowy - oby nie, oby nie) to wspaniała wiadomość.
W pracy też pozytywnie. Lekcje jakoś mi szybko zleciały. Dzieciaki były aktywne, szybko załapały nowe wiadomości. Nikt nikogo nie pobił, tylko Oskar z pierwszej klasy mówił, że się zabije wyskakując z okna na VI piętrze. Ponieważ nasza szkoła ma tylko dwa piętra, jakoś się tym nie przejęłam  W końcu odpowiadam za niego tylko w szkole, reszta to już nie moja broszka.
Po południu pojechałam do galerii handlowej z zamiarem kupienia Es czegoś na Mikołaja. I... kupiłam sobie śliczne oficerki 

Ech, to był dobry dzień 

 

radośnie ;-)

lawendowyraj

IMG_1302

Najważniejszy news dnia to znaczna poprawa wyników badań krwi naszego Słodziaka. Neutrofile co prawda poniżej normy ale bardzo niewiele. Ale, w co aż trudno uwierzyć, IgA i IgM w normie a IgG w stosunku do badań z września skoczyły aż o połowę i do dolnej granicy normy już niewiele brakuje . Jejku jak mnie to cieszy! Pojutrze mamy hematolożkę, a za dwa tygodnie badania na oddziale w Prokocimiu, i liczę po cichu na pozytywne wiadomości.

Wczoraj po długiej nieobecności wysłaliśmy El do przedszkola. Es przyszedł po Niego po trzech godzinach, a mały pędrak nie chciał wrócić do domu. Wypolerował podłogę na korytarzu, darł się, szarpał, spazmował. Szopka trwała pół godziny . Dziś z powodu awarii Internetu Es zamiast pracować z domu, musiał iść do pracy a El do przedszkola na cały dzień. Odebrałam Dziada po drzemce, szczęśliwego jak nigdy 

U mnie w pracy bez zmian. Dyrekcja ze mną nie rozmawiała, a pyskata koleżanka się nie odzywa. W przekazywaniu dziennika posługuje się dziećmi... ŻENUŁA!  Dziwi mnie jak można będąc nauczycielem, wychowawcą, kimś kto swoją postawą powinien przekazywać jakieś wartości, zrypać kogoś bez powodu, a potem nie mieć cywilnej odwagi by przeprosić. Buractwo!

Wczoraj El skończył 2,5 roku 
 

Mój list do Mikołaja od dwóch dni leży na parapecie...

niedzielne przemyślenia 45

lawendowyraj

IMG_892444

Z Ewangelii Św. Mateusza:

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Najpierw pomyślałam sobie, że to całe oczekiwanie to gra w  jaką bawi się z nami Pan Bóg. Co rok czekam, aż Jezus wreszcie powtórnie przyjdzie objawiając ziemi swą chwałę i jak sądzę wiele lat jeszcze mi przyjdzie w tej "grze" uczestniczyć. I pewnie, nim się na to doczekam, Bóg po prostu wezwie mnie do siebie... Czekam, przygotowuję się i... zonk  
Druga myśl to taka: Rozumiejcie chwilę obecną, czyli nadal nie jestem na to przyjście gotowa. Aktualnie, w bieżącej sytuacji mimo pozorów które łechtają moje próżne ego, nie jestem na przyjście Jezusa właściwie przygotowana i Bóg niestrudzenie daje mi kolejną szansę. Szlachetne, tyle że po tylu latach czekania, brakuje mi już czujności 
A potem przyszła kolejna myśl. Że i tak nigdy  nie będę na to spotkanie w pełni gotowa. Bo z każdym Adwentem czy Wielkim Postem jestem jednak nieco bliżej niż dalej, a to bycie bliżej, uświadamia mi jak daleko wciąż jestem
 
Ale... Jezus na szczęście przychodzi codziennie ☺. Jest ze mną gdy życie sprawia mi wielką frajdę i jest przy mnie gdy dręczy mnie marazm codzienności. Patrzy na mnie kochającymi oczami Es, dotyka mnie z czułością małą łapką El, wysyła mi serdeczności via skype, kartki okolicznościowe, sympatyczne esemesy, w tygodniu na moje lęki odpowiedział słowami Maryi i anioła skierowanymi do pastuszków☺ Rozumiejcie chwilę obecną -  życie każdego z nas jest czasem wielkiej łaski!

A na dobre rozpoczęcie Adwentu, piosenka. Bez Jej decyzji nie byłoby na Kogo czekać...

jutro

lawendowyraj

Obraz_072

Jutro, wbrew wcześniejszym planom przytrzymania Go w domu do końca roku,  El idzie jednak do przedszkola. Czy to dobra decyzja? Nie wiem. Niektórzy radzą izolować np. pulmonolodzy ze szpitala i moja część rodziny, inni nie izolować bo przecież dziecię musi się wychorować... Ale to my czuwamy przy Nim w szpitalu, potem w domu, inhalujemy, faszerujemy antybiotykami i ponosimy psychiczne konsekwencje leczenia dziecka z agranulocytozą.
Na jutro też zaplanowaliśmy pobieranie krwi, bo w piątek się nam jednak nie udało. Fajnie by było gdyby wyniki były w normie, ale szansa marna, trzeba być realistą.
Po tygodniu siedzenia w domu, jutro znów idę na front. Spodziewam się, że sprawa słownego ataku koleżanki furiatki, zostanie przez dyrekcję poruszona, bo wiem od dobrych duszków, że jej o tym doniesiono. Ale czy nadal będę w tej sprawie tylko ofiarą? Jeśli tak będzie, chyba pokażę dyrekcji zdjęcie listu który napisała do mnie jakiś czas temu inna koleżanka, na temat "niedbania o salę lekcyjną". Miałam tego nie wyciągać na światło dzienne, ale po ostatnim ataku furiatki niech dyrekcja wie, że koleżeński mobbing hula. 

Napisałam list do Mikołaja i położyłam na parapecie...

 

szoping

lawendowyraj

Obraz_354

Pół dnia spędziłam na zakupach...  To fajna odskocznia, po całotygodniowym siedzeniu w domu. Skompletowałam całą listę do Szlachetnej Paczki, co sprawiło mi ogrom radości, choć produkty dość podstawowe, co poniekąd zasmuca... Cóż, takie życie. Mam wielkie pragnienie by w życiu tej rodziny zajaśniało słońce. Na pewno czekają ich bardzo trudne chwile, jednakże przy mądrze zaakcentowanych priorytetach, mimo codziennych bolączek żyje się... łatwiej.  

Kupiłam też prezenty świąteczne dla El - duży zestaw drewnianej kolejki i samochód lawetę załadowaną czterema autkami. Myślę że będzie miał dużo frajdy. Póki co, na szczęście zbyt wymagający nie jest ☺Stada rozwydrzonych dzieci w Smyku i TK Maxxie, kompletujących listę prezentów do Mikołaja mnie szczerze przeraziły . Sobie też zrobiłam prezenty, bo w sumie why not? Na obiad kurczak w sosie słodko kwaśnym oraz wołowina z warzywami i przepyszne, aromatyczne noodle od Chińczyka, bo nie sądziłam, że poprawienie sobie humoru zakupami tak się rozciągnie w czasie...

Chłopaki jedzą teraz kolację, a ja jednym okiem oglądam Misia Uszatka ☺. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem za godzinę, El będzie już smacznie chrapał. Wczoraj wyspałam się za wszystkie czasy. Zaliczyłam bowiem zgon w Jego łóżku z którego mi czmychnął i "wkocił" się pod kołderkę do tatusia . Dokładnie tydzień temu zrobił to samo, tyle że śpiącego potwora przyniósł mi do wyrka Es. Po zeszłotygodniowej zjebce, Pan Mąż już nie miał w głowie tak durnego pomysłu...

© lawendowa czarodziejka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci