Menu

lawendowa czarodziejka

- rozważania wszelakie

chaos poranka

lawendowyraj

Obraz_119_21

Patrzę na zegarek 6:30 SIC! zaspałam... Na dziś zaplanowałam badania okresowe. Lecę do łazienki, potem szafa, autobus, przychodnia. Ufff nie ma ludzi Pani rejestratorka informuje mnie, że rejestracja do medycyny pracy jest na VI piętrze. No to siup do windy... Wysiadam i oczom nie wierzę. Ludzi jak na dworcu głównym. Stoję. Duszno mi. W końcu, pani rejestratorka powiedziała, że ostatnich 10 osób może zejść na parter tam koleżanki z rejestracji wspomogą rozładować ten tłum. Ucieszyłam się bardzo, że jestem w gronie tych szczęśliwców. To schodami myk, myk na sam dół. Byłam druga  A tam... że skierowanie od pracodawcy źle wypisane. Bo badania mają być okresowe a nie kontrolne i klops! Pani nie wie co zrobić, pracodawca powinien dopisać. Wzięłam kartkę, pani przymknęła oczy i sama dopisałam. Ufff! Analityka- rejestracja na VI piętrze,  laryngolog dziś o 13:45 a lekarz medycyny pracy najwcześniej za 7 dni. No to znowu do windy i hop na VI piętro. Tam, przy okienku, dostaję numerek 7467 na pobranie krwi i oddanie moczu. Kurrrr! Moczu nie mam - donieść jutro. Patrzę na wyświetlacz jest dopiero 5tys. coś tam coś tam. Pomyślałam, że mając KUUUPĘ wolnego czasu zadzwonię do sekretarki z którą mam dobre układy i zapytam czy mogę zrobić badania w innym miejscu, np. prywatnie. Nie odbiera. Wracam do kolejki, patrzę na wyświetlacz a mój numerek już przeszedł.... Ja pierdzielę, co za tempo, co za dzień! Dostaję od sekretarki sms - jestem w kinie. What?! O ósmej rano?! W końcu oddzwania gadu - gadu -  tak? tak. Ufff. To potem szybki telefon do koleżanki która jest właścicielką przychodni... Termin na dziś na 17tą - najpierw laryngolog a potem medycyna pracy. Analityka jak się okazuje nie jest niezbędna. Tyle, że muszę przynieść skierowanie. No to znowu na parter, ale w końcu i tak już wychodziłam, z błagalną prośbą o wydanie mi skierowania które ledwo co tam zostawiłam. Panie oddały. Pogratulowały operatywności. Siedzę teraz przy kawie, piszę tę relację i telefon....
- Słucham?
- Pani M?
- Tak.
- Czekamy na panią w analityce, na VI piętrze

Teraz siedzę i myślę skąd miała numer.... Co za poranek, o  ja pierdziu!

 

faceci...

lawendowyraj

IMG_06601

Panie w przedszkolu wprawione w zdumienie - El zaczął jeść - hurra! Tak po prostu z dnia na dzień. Wczoraj zjadł obiad a dziś i obiad i drugie śniadanie. Drugiego śniadania podobno w nadmiarze. Panie mówią, że zjadł aż sześć brzoskwiń! Nie wiem czy tyle zmieści się w tak małym brzuszku, ale sądząc po zawartości pieluchy zjadł ich ....sporo Ponadto okazało się, że podobnież jak wczoraj dostosował się do wszystkich poleceń, a że większość dzieci ogarnął dziś jakiś niż, mój mały zuch świecił przykładem, a ja nie musiałam świecić oczami.
 
Es mnie poinformował, że wyjeżdża na weekend do swoich rodziców. Zostawia mi samochód i El. Wolałabym by wziął i samochód i El  No cóż...

Mężczyźni... temat rzeka. Niestety by nie urazić waćpana, nic nie napiszę, bo czyta ze zrozumieniem. A przecież wiadomo, że TO BABY są wredne...

Krejzolka

lawendowyraj

 Obraz_0381

Właśnie dostałam e- mail z klubu fitness do którego chodzę zachęcający do wzięcia udziału w V Charytatywnym Biegu Tesco, z którego dochód zasili USD w Prokocimiu. Ponieważ z El mieliśmy w przeszłości szpitalne epizody rozważam wzięcie udziału w zawodach. Do 4 września można się rejestrować w biegu na 3 dystansach. Biorę pod uwagę 100 - metrowy bieg na szpilkach ��Serio, to nie żart!

Dzisiejszą noc El przespał w całości bez wybudzania! Było to dla nie tak niezwykłe, że zamiast spać, budziłam się kilkakrotnie zastanawiając co jest nie tak... Krejzolka ze mnie ��

© lawendowa czarodziejka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci