Menu

lawendowa czarodziejka

- rozważania wszelakie

moje pięć groszy na temat aborcji

lawendowyraj
Już mnie MDLI od słuchania o aborcji w każdej stacji radiowej i telewizyjnej. Nawet niektóre blogerki wyszły na ulicę...  Osobiście nie zaostrzałabym ustawy. Ale co mnie dziwi:
- kobiety chcą mieć wyłączne prawo do swoich macic, ale jeśli jakiś prymitywny wieśniak przetrzymuje swoje zwierzęta w niegodnych warunkach, albo głodzi, albo katuje wtedy te same kobiety podnoszą larum. Czyż to nie jego zwierzęta? Moja macica jest moja. Jego pies/krowa jest jego. (???)
- wielokrotnie spotkałam się w mediach z opinią, że aborcja do 12tc to zabieg kosmetyczny. OK. Gdy kilka tygodni temu w centrum miasta zawieszono billboard z tego "zabiegu" znowu podniosły się głosy, że sprawa zostanie skierowana do prokuratury za publiczne udostępnianie scen drastycznych wywołujących zgorszenie. Hmmm...

I jeszcze Tomasz Terlikowski, który wkłada w usta Marty Kaczyńskiej słowa których nie powiedziała. Wysnuł wniosek że: w przygotowaniu do zamordowania dziecka będą uczestniczyli duchowni. Czytam i czytam słowa Kaczyńskiej: Kobiety powinny więc w powyższych prawach mieć zagwarantowaną możliwość podjęcia świadomej decyzji przy wsparciu odpowiednio przeszkolonego personelu medycznego, a także duchownych i jakoś nie uznaję za tożsame słów o prawie do  MOŻLIWOŚCI PODJĘCIA ŚWIADOMEJ DECYZJI ze współuczesntnictwem duchownych w mordowaniu dziecka. Faktycznie p. Terlikowski - kuriozum!

niedzielne przemyślenia 38

lawendowyraj

IMG_892437

Z Ewangelii św. Łukasza:
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.


Tak jakoś intuicyjnie sięgnęłam do Internetu w celu poznania etymologii imienia Łazarz. I... bingo ☺. Łazarz to imię hebrajskie które oznacza: Ten, któremu Bóg pomaga. Ucieszyłam się bo w w świetle tej informacji zrodził mi się w głowie pomysł na dzisiejsze rozważanie, ale za moment... klops , bo Abraham powiedział przecież do bogacza: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. Hmmm. Myślę sobie, że Bóg błogosławił obojgu. On po prostu taki jest - nie ma względu na osoby. Jednakże bogacz koncentrował się na swoim bogactwie. Ze swojego majątku zrobił bożka, istotę i cel swojego życia. Łazarz w swej niedoli, która odróżniała go od bogacza pokładał ufność w Panu. W Nim szukał pocieszenia. 
Spędziłam kiedyś miesiąc w Indiach. Choć na wspomnienie o tym mam mieszane uczucia, to jednak to co mnie w Hindusach urzekło, to czerpanie radości z życia pomimo ogromnej nędzy i życia w skrajnej biedzie. Nie posiadając wiele, potrafią się cieszyć, uśmiechać, tańczyć. Swoim bogom z uśmiechem oddają cześć, zbierają kwiaty i palą kadzidełka. Patrzenie na nich dodawało mi sił, w trudnym klimacie i różnych przeciwnościach losu. Nie byli przywiązani do swych dóbr. Byli po prostu wolni i bardzo szczęśliwi. I tak sobie myślę, że Łazarz, mimo swej niedoli, nie koncentrował się na niej. Wiedział co w życiu jest najważniejsze. Oddawał Bogu cześć i wypełniał pisma i musiał w tym doznawać jakiejś pociechy, był bowiem wierny do końca. Przecież do nieba nie idzie się za bycie biednym, podobnież jak do piekła za bycie bogatym. I choć spotykają nas w życiu różne bolesne doświadczenia: strata bliskiej osoby, choroba, utrata pracy, pożar majątku to równocześnie, Bóg daje nam wsparcie. Może nie jest widoczne od razu ale ZAWSZE jest. Bo On nas nigdy nie zostawia: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra. Otwórz oczy i zechciej je zauważyć. A jak już zauważysz podziękuj. Koniecznie! I podziel się tym czym cię obdarowano.

© lawendowa czarodziejka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci