Menu

lawendowa czarodziejka

- rozważania wszelakie

rzekomo...

lawendowyraj

IMG_0486

To już sześć tygodni odkąd El ma w nocy jeden w porywach dwa ataki bardzo silnego kaszlu, niejednokrotnie z bezdechem. Dziś lekarz, do którego niezmiernie trudno się dostać, ale nam się udawało bo co tydzień rezerwowaliśmy wizyty w gabinecie dzieci chorych z dwutygodniowym wyprzedzeniem, a któż z takim wyprzedzeniem przewidzi, że będzie miał chore dziecko, z braku pomysłu na ten ohydny kaszel poddał się. Przynajmniej uczciwie postawił sprawę, tyle że nie rozwiązuje to naszego problemu...

Wystawiłam pierwsze oceny na koniec semestru. Dzieciaki zadowolone a to najważniejsze. Nie wszyscy zasłużyli na swoje oceny, ale może ich to zmotywuje do większej pracy w drugim semestrze. Jeśli nie to trudno,  jaki ja mam na to wpływ?

Czytam sobie różne blogi i komentarze pod nimi i obserwuję, że gdy tylko komentarz nie jest zgodny z "linią partii", komentujący z automatu posądzany jest o trollowanie, czy hejt. Kurczę, przecież odmienne zdanie to nic złego! O jak wolność słowa boli, zaraz znajduje się kółko pocieszycielek i zrzeszają się w grono wzajemnej adoracji. Matko! jakież to żałosne.
 
Niby fajny, spokojny dzień. Dostałam miłe dla ucha komplementy i kwiaty, a jednak idę spać wkurzona. Tak to jest, jak ktoś rzekomo chce pomóc, rzekomo wesprzeć ale słucha też tylko rzekomo. Przykre.

© lawendowa czarodziejka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci